Monday, 13 April 2015

W Polsce żyje niemal pięć milionów DDA


Fragmenty artykułu Łukasza Kanp ze strony http://weekend.gazeta.pl/

''Dzieci alkoholików wchodzą w dorosłość w poczuciu, że się nie liczą''

W Polsce żyje niemal pięć milionów Dorosłych Dzieci Alkoholików


Mają problemy z wyrażaniem emocji i samooceną. Brakuje im poczucia bezpieczeństwa, podcinają sobie skrzydła, żyją w stałym poczuciu napięcia i zagrożenia, nie ufają innym ludziom. Szacuje się, że w Polsce ich liczba sięga pięciu milionów. Kim są polskie DDA, czyli Dorosłe Dzieci Alkoholików, opowiada psychoterapeutka i superwizorka psychoterapii uzależnień Anna Dodziuk.


Jak wygląda typowa polska rodzina z problemem alkoholowym?

- Statystycznie znacznie częściej ojciec jest alkoholikiem, a matka jest współuzależniona. Jednym z najważniejszych zadań terapeutycznych dla Dorosłych Dzieci Alkoholików jest odreagowanie bólu, żalu, lęku, złości i wybaczenie ojcu. Ale chcę zaznaczyć, że wielu moich pacjentów po uporaniu się z krzywdą wyrządzoną im przez ojca alkoholika mierzy się z kolejnym ciężarem - poczuciem krzywdy doznanej od matki. Pojawiają się bolesne pytania: Dlaczego matka nie chroniła mnie przed ojcem? Dlaczego mnie zaniedbywała? Dlaczego „nie miała do mnie głowy”? W rodzinie z problemem alkoholowym wszyscy są złapani w pułapkę, wszyscy płacą za uzależnienie jednej osoby. Dzieci muszą rozwiązywać problemy absolutnie ponad ich siły - jak żyć w sytuacji, w której nie da się żyć.

Jak alkoholizm wpływa na funkcjonowanie rodziny?

- Najkrócej można to ująć tak: alkoholik obraca się wokół butelki, a rodzina obraca się wokół niego. W zdrowych rodzinach wszyscy mają możliwości zaspokojenia swoich potrzeb, natomiast tu w centrum uwagi jest dorosły człowiek ze swoimi wybuchami, humorami, agresywnością, nieprzewidywalnością. Dzieci alkoholików żyją w ciągłym napięciu, niepewności, lęku. Alkoholik jest zagrożeniem nie tylko dla innych, ale też dla siebie samego - znam wiele DDA, których ojciec miał poważny wypadek, został ciężko pobity, popełnił samobójstwo.

Dziecko jest chyba najsłabszym ogniwem w tym układzie?

- Jednym z najsmutniejszych aspektów życia dziecka w rodzinie z problemem alkoholowym jest poczucie wielkiego rozczarowania i braku zaufania. Prawie wszystkie DDA, z którymi pracowałam, opowiadały niezmiernie smutne historie o niespełnionych obietnicach. Niedawno usłyszałam od niemal 50-letniego człowieka historię o tym, jak w dzieciństwie ojciec obiecał mu, że przyjdzie na przedstawienie do przedszkola, gdzie chłopiec miał grać pawia, ale napił się i nie przyszedł. Inne dzieci też były poprzebierane za zwierzęta lub ptaki i czuły się nadzwyczajnie, a on do dziś pamięta, jak idiotyczny wydawał się sam sobie z wielkim ogonem i dziobem - niepotrzebnym, skoro tata go nie ogląda.

Dorosłe Dzieci Alkoholików też chyba mają problemy z emocjami?

- Są odcięte od emocji. Gdyby tego kiedyś nie zrobiły, nie zdołałyby przetrwać w koszmarnym świecie swojego dzieciństwa. Wtedy był to, jak mówią psycholodzy, przystosowawczy mechanizm obronny, który w dorosłości już człowiekowi nie służy. Ale nie jest to aż tak specyficzne dla DDA, w Polsce większość rodzin wychowuje dzieci w odcięciu od emocji.

Co pani przez to rozumie?

- Na przykład większość dziewczynek ma zakaz nie tylko wyrażania, ale wręcz przeżywania złości, okazywania niezadowolenia, podnoszenia głosu. Uczestniczyłam kiedyś w warsztatach samoobrony, podczas których zdałam sobie sprawę, jak trudno przychodzi dziewczynom otwarte bronienie siebie - są sparaliżowane na poziomie reakcji ciała! W wielu domach nie wolno ujawnić się z żadną swoją trudnością czy problemem, jest zakaz okazywania smutku, trzeba stale się uśmiechać. Bywają zresztą też rodziny, w których nie można się otwarcie cieszyć - mnie to dziwi, ale wtedy niektórym rodzicom wydaje się, że dzieci się z nich wyśmiewają.

Czyli nie tylko w rodzinach alkoholików są problemy. Może powinniśmy się pogodzić z faktem, że większość rodzin jest w jakimś sensie dysfunkcyjna?

- W większości rodzin dzieci mają lęki, ale na ogół boją się trochę, na przykład tego, że ktoś je wyśmieje albo ich nie pochwali. Natomiast nie boją się o swoje życie lub życie najbliższych, podczas gdy wiele dzieci alkoholików żyje w strachu, że zostaną skatowane albo że matka będzie dręczona fizycznie lub psychicznie. Innym przykładem odmienności rodzin z problemem alkoholowym jest nieprzewidywalność, brak stabilności, nieraz na poziomie tak podstawowym, że nie udaje się utrzymać stałego rozkładu dnia. Brakuje w nich jasno wytyczonych reguł i zasad.

Dziecko w takim układzie nie ma chyba wiele do powiedzenia?

- Kluczowe dla zrozumienia sytuacji dziecka alkoholików jest poczucie bezradności, braku wpływu na to, co się dzieje. Amerykańska badaczka Claudia Blackburn wyróżniła trzy zasady, których uczy się dziecko w rodzinie z problemem alkoholowym: nie czuj, nie mów (na zewnątrz o tym, co się dzieje w domu) i nie ufaj. Nawet jeżeli podobne zasady obowiązują w wielu innych domach, to nie są one tak szczelne. Izolacja sprzyja poczuciu bezradności. A izolację z kolei pogłębia wstyd, który jest jedną z najważniejszych emocji w rodzinach z problemem alkoholowym. Jest intensywny, dojmujący. To oczywiste, że dziecko alkoholików ma więcej powodów do wstydu niż do dumy.

Jak dziecko broni się przed tą bezradnością i wstydem?

- Dziecko nie jest w stanie skonfrontować się z tak wielką rozpaczą, rozczarowaniem, lękiem, ale też poczuciem krzywdy i gniewem, zwykle głęboko schowanym. Jedyny sposób, żeby sobie z tym poradzić, to przestać czuć. Taki stan się utrwala i w dorosłości człowiek też nie ma kontaktu ze swoimi emocjami, nie potrafi prawidłowo odczytywać emocji innych albo odbiera je jako zagrożenie.

Dlaczego?

- Bo uczucia innych przypominają mu o jego własnych stłumionych uczuciach. Ludzie wychowani w zdrowych rodzinach czują na przykład, jak podnosi się im adrenalina, kiedy ludzie dookoła się złoszczą. To naturalny mechanizm, podobnie jak szczypie nas w nosie albo bolą oczy, jeśli dzieje się coś wzruszającego. Tak samo jest ze współodczuwaniem smutku. DDA nie mogą sobie na to pozwolić: muszą mieć kontrolę nad emocjami, inaczej mają poczucie, że się rozpadną, że uczucia ich zatopią, że pod ich wpływem mogą zrobić coś okropnego.

Czyli w dorosłości cały czas dziećmi alkoholików kierują mechanizmy obronne, które wykształciły się w dzieciństwie? 

- Dzieci alkoholików wchodzą w dorosłość z bardzo złą samooceną, w poczuciu, że nie są ważne, że się nie liczą. Osoby, które wyrosły w takich rodzinach, zwykle czują się inne bądź gorsze od pozostałych. Jak już mówiłam, mechanizmy obronne, które świetnie sprawdzały się w dzieciństwie, w dorosłości przynoszą szkody. Odcinając się od emocji, człowiek nie rozumie innych ludzi, musi zgadywać, co się z nimi dzieje. To ma mnóstwo konsekwencji, na przykład DDA boją się wchodzić w bliskie związki, obawiając się powtórzenia swego układu rodzinnego. Biologia i nadzieja najczęściej biorą górę, ale wiele związków Dorosłych Dzieci Alkoholików rozpada się, i to w sposób dla nich niezrozumiały.

Czemu tak się dzieje?

DDA charakteryzuje się potrzebą nadkontroli, wprowadza dokładne zasady, ścisły harmonogram, a gdy coś wymyka się jego planom, czuje się zagrożone i osobiście dotknięte. Mało kto jest w stanie długo wytrzymać z człowiekiem, który poddaje regułom każdy aspekt życia i nie reaguje elastycznie na rozmaite życiowe okoliczności. Drugi wariant, odwrotny, jest również bardzo trudny: kiedy człowiek stara się nie wprowadzać reguł i nie mieć wpływu na cokolwiek. Z taką osobą nie da się planować, trudno na nią liczyć i generalnie - trudno coś wspólnie budować.

Czy DDA ma szansę na zbudowanie szczęśliwego związku?

- Ma, jeśli trafi na drugą osobę, która jest rozumiejąca i wspierająca. Ale to jest trudne, nie można oczekiwać, że partnerzy DDA będą ich terapeutami. Chociaż zwłaszcza wśród kobiet wcale nie jest takie rzadkie, że dominującym motywem stworzenia związku i pozostawania w nim jest bycie potrzebną albo wręcz chęć uleczenia czy zbawienia swojej drugiej połowy. Nadzieję na dobry związek daje też psychoterapia DDA.


DALSZĄ CZĘŚĆ ARTYKUŁU ZNAJDZIESZ NA:  http://weekend.gazeta.pl/



Anna Dodziuk Psychoterapeutka, superwizorka psychoterapii i treningu psychologicznego Polskiego Towarzystwa Psychologicznego, certyfikowany doradca rodzinny i superwizorka psychoterapii uzależnień. Pracuje z grupami m.in. nad poczuciem własnej wartości, uzależnieniami, trudnościami w związkach, problemami seksualnymi, życiem po rozwodzie, przeżywaniem żałoby. Prowadzi szkolenia z zakresu psychoterapii i terapii uzależnień w Polsce, Rosji i na Ukrainie. Jest autorką licznych książek poświęconych rozwiązywaniu problemów trudnej codzienności, kłopotom małżeńskim i rodzinnym, uzależnieniom. Kieruje Pracownią Psychoterapii i Psychoedukacji Prometea.


Łukasz Knap Krytyk filmowy, kulturoznawca. Doktorant w Instytucie Kultury Polskiej UW. Publikuje m.in. w „Kinie”, „Wysokich Obcasach”, „Dwutygodniku”, „Tygodniku Powszechnym”. Wyróżniony w Konkursie dla Młodych Krytyków Filmowych im. Krzysztofa Mętraka.

DDA Dublin, 2015

No comments:

Post a comment